Informacje o Ameryce Łacińskej

< Powrót do aktualności

Zwyczaje Bożonarodzeniowe w Ameryce Południowej

Latino Tour na Wirtualnej Polsce. Dwa artykuły autorstwa Marty Podleśnej – Nowak o zwyczajach bożonarodzeniowych w Ameryce Południowej.

 

Artykuł podzielony na dwie części można przeczytać bezpośrednio na stronach WP.

http://swieta.wp.pl/zwyczaje/artykul/art,29.html

http://swieta.wp.pl/zwyczaje/artykul/art,28.html

 

 

ZWYCZAJE BOŻONARODZENIOWE W AMERYCE POŁUDNIOWEJ

autor: Marta Podleśna Nowak  (prawa autorskie Wirtualna Polska)

 

Święta Bożego Narodzenia to szczególny czas w Ameryce Południowej. Prezenty w krajach andyjskich bywają bardzo sentymentalne: obrazek, przeprosiny, osobisty list. W Peru w tę szczególną noc drzwi wejściowe zostają otwarte, każdy może wejść gdzie chce bez zaproszenia! Czy możliwa jest atmosfera świąteczna bez śniegu, mrozu, Świętego Mikołaja, prawdziwej choinki?

 

Katolicyzm po indiańsku
Odkąd pięćset lat temu hiszpańscy konkwistadorzy przybyli na tereny Ameryki Łacińskiej, wcielając pod swe panowanie kolejne regiony w imię Biblii i Krzyża Świętego, podbite ludy przyjęły tradycję chrześcijańską. Niedługa to tradycja, jeśli porównać ją do naszej, europejskiej. Hiszpanie mieli niełatwe zadanie, bo zastali silne kultury ze swoimi wierzeniami, bogami i tradycjami. Meksykańskich Azteków oddających cześć wężowi o piórach ptaka – kwezala zwanym Quetzalcoatl oraz obowiązkiem karmienia słońca ludzką krwią – stąd tradycja składania ofiar z ludzi i ich bijących serc. Potomków Majów z kultem Kukulkana czy Chaca – boga wody, deszczu i gromu, z odrębna mitologią, kalendarzem i pismem. W końcu Inków oddających cześć bogowi Słońcu Inti, Wirakoczy oraz Księżycowi. Nie sposób, aby podbite przez konkwistadorów ludy, z dnia na dzień zapomniały w co dotychczas wierzyły i ślepo przyjęły wierzenia chrześcijańskie. Oficjalnie posłuszne były religii swych hiszpańskich władców ale po cichu, wśród swoich nadal oddawali się tradycjom przodków. I chociaż wyrywanie serc i ofiary z ludzi nie przetrwały długo, tak ścisły związek z przyrodą, słońcem, ziemią i gwiazdami przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Dlatego dziś wiara chrześcijańska przemieszana jest z wierzeniami indiańskimi, co doskonale znajduje odzwierciedlenie przy okazji świąt katolickich.
Peru: bez szopki nie ma świąt
W Peru okres od 24 grudnia do końca roku jest świąteczny. Sprzyja bowiem świętowaniu fakt, że nie trzeba przed Sylwestrem iść do pracy. Można całkowicie uwolnić się od myślenia o codziennych problemach, obowiązkach i na kilka dni zanurzyć się w radosnym fiestowaniu i oczekiwaniu na Nowy Rok. Jest to również na półkuli południowej początek lata, początek wakacji, gdzie temperatury przewyższają 20°C, nierzadko dochodząc nawet do 30°C. Trudno sobie wyobrazić Wigilię kojarzoną ze śniegiem, zimnem za oknem i wczesnym zmrokiem w atmosferze upału, w sandałach, przewiewnych sukienkach. Święty Mikołaj i plaża? Nie pasuje? A jednak!
Jeśli ktoś decyduje się na choinkę to zazwyczaj sztuczną, jest tańsza. Przyozdabia się ją kolorowymi światełkami, watą i sztucznym śniegiem. Niektórzy dekorują domy lampkami, na drzwiach wejściowych zawieszają stroiki świąteczne, w kościele zakupują wieńce adwentowe. Może nie być choinki, ale nie może zabraknąć szopki, która jest tu bardzo popularna. Przygotowuje się ją na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, ale figurki do niej zbiera się już dużo wcześniej. W zależności od zamożności rodziny mogą to być miniaturowe konstrukcje aż po takie w skali 1:1, zajmujące w domu sporo przestrzeni. Szopki przyozdabia się kolorowymi światełkami, watą i sianem; centralne miejsce zajmuje żłobek z Jezusem oraz figurkami Maryi i Józefa Świętego, wokół rozstawione są zwierzęta. Porządne figurki są porcelanowe, ubrane w stroje jak w Europie. Czasami pojawiają się wpływy hiszpańskie i figura Józefa otrzymuje sombrero a postać kobieca suknię z epoki kolonializmu. Częstsze jest jednak nawiązanie do tradycji regionalnej: na wzór strojów Indian Keczua dominują obszerne kolorowe, pasiaste spódnice, meloniki lub czapki uszanki, białe koszule i poncza. W regionach wysokogórskich obok bydła i owiec pojawiają się figurki lam, powszechnie tam występujących. Figurka Dzieciątka Jezus trafia do żłobka około północy. Wcześniej zabierana jest do poświecenia na Mszę Świętą odprawianej zwyczajowo około godziny 22.00. Dopiero po mszy zasiada się z rodziną do uroczystej kolacji.

 

 

Pasterka zwana Mszą Koguta
Msza Święta tzw. Misa de Gallo (Msza Koguta) jest radosna i podniosła, pełna bożonarodzeniowych pieśni przy akompaniamencie wielu instrumentów. Dzieci przygotowują inscenizacje ewangelii, jasełka, czasami taniec pasterzy. Msza zwyczajowo rozpoczyna się od wniesienia figurki Jezusa i ułożenia jej w żłobku. Po liturgii będzie ona wiele razy dotykana przez wiernych, którzy w tak żywiołowy sposób okazują swą uczuciowość. Wokół ołtarza rozstawione są mniejsze bądż całkiem sporych rozmiarów figurki, które podczas Mszy doczekają się poświęcenia. Potem trafią do pustych żłobków w domowych szopkach. Ciekawostką jest to, że na Mszę można przyprowadzić zwierzęta domowe, jako że były one świadkiem narodzin Jezusa. Po kościele wszyscy składają sobie życzenia, ściskają się i całują. Peruwiańczycy są bardzo emocjonalni i z radością pokazują swe uczucia. Dla Europejczyków taki sposób bycia często jest szokujący.

 

 

Wigilia: indyk, panetón i czekolada
O północy niebo rozbłyskuje sztucznymi ogniami, następuje strzelanina petard; można porównać to do europejskiej nocy sylwestrowej. Potem rozpoczyna się kolacja wigilijna, zazwyczaj bardzo obfita, chociaż nie ma na stole przysłowiowych dwunastu potraw. Główny posiłek to pieczony indyk faszerowany owocami podawany z musem jabłkowym i puree z ziemniaków lub ryż. Wiele osób oddaje nafaszerowanego indyka do pobliskiej piekarni i wieczorem zgłasza się z numerkiem do odbioru. W biedniejszych rodzinach, których nie stać na indyka jada się pieczonego kurczaka, a że takie rodziny przeważają w Peru toteż bardziej popularny jest kurczak. Tradycyjnie Wigilia jest na słodko, po pieczystym jest czas na panetón – babkę z bakaliami, która przybyła do Peru z Włoch (rodzaj babki mediolańskiej), którą popija się czekoladą lub kakao z mlekiem. Coraz bardziej popularne staje się wino półwytrawne, szampan albo wino z jabłek zwane sidra.
Jest wiele biednych lub bardzo biednych rodzin, których nie stać ani na indyka, ani na babkę i czekoladę dla dzieci. Dlatego popularne są tzw. chocolatada organizowane w szkołach, kościołach i na placówkach misyjnych. Już na kilka dni przed świętami aż do święta Trzech Króli dzieci mają szansę na spróbowanie panetón z kubkiem gorącej czekolady, są też zabawy i konkursy. Niejednokrotnie dzięki darczyńcom udaje się przygotować drobne upominki bożonarodzeniowe.

 

 

Dla Pachamamy też się należy
Tradycje Bożonarodzeniowe w sąsiednim Ekwadorze, Boliwii i Kolumbii niewiele różnią się od peruwiańskich: jest szopka z figurkami w regionalnych strojach, indyk, Msza Święta. W Ekwadorze na uwagę zasługuje fakt, że już od 15 grudnia aż do Wigilii odbywają się w domach spotkania, na których śpiewa się kolędy, modli się, pali kadzidła. Potem jest czas na ciastka i czekoladę.
W Boliwii zaś o północy wznosi się toast, po którym zasiada się do kolacji. Oprócz indyka na stołach pojawia się choclo (biała kukurydza), ale króluje danie zwane picana – rodzaj rosołu pikantno – słodkiego z dużymi kawałkami mięsa wołowego i drobiowego, kukurydzy, ziemniaków, dyni, różnego rodzaju warzyw i wina. Figurki Dzieciątka Jezus przynosi się do poświęcenia w koszyczkach, podobnych do naszych wielkanocnych. Boliwijczycy pod serwetkami lubią przemycać alkohol dla Pachamamy, pamiętając również i o swojej indiańskiej Matce Ziemi. Często po Mszy Świętej wynosi się figurkę Jezusa w procesji ulicami miasta, zaś w domach tańczy się przy radosnych kolędach do świtu.

 

 

Hiszpańskie turróny na argentyńskim stole
Argentyna i Chile zamieszkane są w dużej części przez imigrantów europejskich dlatego sporo jest tradycji włoskiej czy niemieckiej. Zwyczajowo w grudniu urządza się poczęstunki w pracy, w szkole oraz wśród przyjaciół. Kobiety zbierają się i razem gotują potrawy wigilijne bądż też każdy z rodziny przygotowuje coś w domu i przywozi gotowe na wspólną kolację. Jest tu jeszcze goręcej jak w krajach andyjskich dlatego popularne są potrawy lekkostrawne jak sałatki, owoce lub lody na deser. Danie główne to pieczyste, często kurczak z rożna, pieczony prosiak. Na stole po północy pojawią się słodkości jak przybyły z Hiszpanii i Włoch turrón – rodzaj nugatu, chałwy podawanej w kostkach. Drobne przekąski to orzechy włoskie i laskowe, ciasto drożdżowe z bakaliami, placek ryżowy. Popija się to wszystko, podobnie jak w Peru dobrze schłodzonym winem jabłkowym – sidra. W Chile Msza Koguta jest ok. 18.00, Wigilię zaczyna się zaś po 22.00.

 

 

Prezent dla brazylijskiego amigo secreto
Mieszanka etniczna narodu brazylijskiego jest różnorodna, a kraj tak duży że trudno mówić w przypadku obrzędów bożonarodzeniowych o cechach wspólnych. W północnej i środkowej Brazylii, tam gdzie najwięcej potomków kolonizatorów portugalskich dominują na Wigilii potrawy portugalskie z suszonych ryb i słodkości jak rabanda – rodzaj francuskich tostów na słodko. Wierni z upodobaniem uczestniczą w licznych procesjach inscenizujących wędrówkę w poszukiwaniu nowo narodzonego Dzięciątka Jezus, przy dźwiękach rytmicznej muzyki i huku petard. Na południu, tam gdzie przybyli Polacy, Austriacy, Włosi czy Niemcy znane są kolędy, żłobek, strojenie domów i choinek. Serwuje się indyka i wołowinę, Msza Święta w dzień wigilijny jest powszechną tradycją, a i Święty Mikołaj zwany Papai Noel pojawia się w domach.
W dużych miastach jak Rio de Janeiro czy Sao Paulo zauważa się duży konsumpcjonizm i zeświecczenie świąt Bożego Narodzenia. Wiele osób wyjeżdża poza miasto na wypoczynek nad ocean, w końcu to pełnia lata. Ciekawostką jest, że w Rio właśnie znajduje się największa na świecie 85 metrowa choinka. Inne miasta również wyprzedzają się w ustawianiu na głównych placach choinek – gigantów.
Sieci handlowe, supermarkety prześcigają się w promocjach przedświątecznych. Brazyllijczycy podobnie jak w Chile i Argentynie z upodobaniem wydają pieniądze na konieczne prezenty, bez których nie wyobrażają sobie świąt. W Brazylii jest zwyczaj losowania tzw. amigo secreto (tajemniczego przyjaciela), któremu wręcza się podarunek. Co ciekawe, losowanie następuje podczas Wigilii, kiedy już prezent jest kupiony. Sporo śmiechu przy tym, bo nie każdemu pasuje podarunek. Na szczęście można wybrać inny, już rozpakowany, który komuś nie pasował.
Kto rozbije piñatę
Meksyk jest najbardziej katolickim krajem w regionie. Świętowanie zaczyna się już 16 grudnia od posadas – ludzie składają sobie wizyty domowe na pamiątkę drogi Józefa i Maryi w poszukiwaniu miejsca narodzin dla swego Dzieciątka. Msza Święta odprawiana jest rano, wieczorem zaś wigilijna kolacja z zupą rybną i innymi postnymi potrawami oraz indykiem. Jest pewien prekolumbijski zwyczaj, który Hiszpanie zabrali do swego kraju – to piñata mająca formę glinianego dzbana lub papierowej gwiazdy wypełnionej owocami, cukierkami i innymi słodyczami. Zawiesza się ją u sufitu i dzieciaki po kolacji tłuką kijami dopóty, dopóki lawina łakoci nie posypie im się na głowę.

 

 

Czy można bez przejedzenia?
W Polsce wiele czasu poświęcamy na kulinarne przygotowania: pieczemy ciasta, robimy sałatki, przyrządzamy ryby na różne sposoby. Przygotowujemy nasz dom na czas świąt: myjemy okna, robimy porządki w szafach. Zakupy też pochłaniają nam dużo czasu, pieniędzy i energii, bo lodówka powinna być pełna a i bez prezentów nie wyobrażamy sobie tego szczególnego czasu. Wszyscy znamy tę przedświąteczną gorączkę, kolejki w sklepach, korki na drogach, bieganina. Do Wigilii zazwyczaj zasiadamy już bardzo zmęczeni nie mając siły na Pasterkę. W święta odpoczywamy po tygodniu pracy i męczących przygotowaniach, lecząc przy okazji dolegliwości związane z przejedzeniem.
Latynosi podchodzą trochę inaczej do Świąt, nie przywiązują zbytniej uwagi do przygotowań. Ich stół nie jest tak obfity, nie ma takiej różnorodności potraw. Przy stole najważniejsza jest rozmowa, atmosfera, to w jaki sposób przeżywają Święta. Koncentrują się na rodzinnych spotkaniach, bliskości, byciu razem. Po prostu. Czy właśnie nie o to chodzi w idei Bożego Narodzenia?