Katmandu (1400m) - Besishahar (823m)
Do przejechania autobusem (tylko dla naszej grupy) mamy ok. 190 km, ale ze względu na korki na wyjeździe z Katmandu oraz jakość nepalskich dróg trzeba liczyć na to ok. 7 godzin. Droga nie będzie nam się jednak dłużyć - swoistą atrakcję stanowi obserwowanie stylu jazdy nepalskich kierowców, a także widoki na góry, poza tym można też liczyć na „nepalski wykład” naszej liderki.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Besishahar (823m) - Chamu (2670m)
To już odcinek należący do pętli dookoła Annapurny. Dawniej pokonywało się go pieszo, teraz z racji wy budowania drogi, przeskakuje dżipami. Jeśli będzie dobra pogoda, pojawią się w dali ośnieżone szczyty Manaslu oraz Annapurny I i II. Po drodze będzie przerwa na zdjęcia i nepalską masala tea przy przepięknym wodospadzie. Na nocleg dojdziemy do Chame, sporej wioski będącej stolicą dystryktu Manang, gdzie nie brak sklepików, co w razie czego można traktować jako okazję do uzupełnienia ekwipunku.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Chamu (2670m) - Pisang (3200m)
Tego dnia zaczynamy oficjalnie nasz treking! Będziemy wędrować głównie przez lasy sosnowe, będą widoki na zachwycające góry (Annapurna Himal), ale będą też… sady jabłkowe. Z upraw jabłoni słynie zwłaszcza wioska Bhratang, grzechem więc byłoby nie spróbować miejscowej szarlotki. Przenocujemy w Pisang, urokliwej wiosce o tradycyjnej zabudowie.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Pisang (3200m) - Manang (3540m)
Ze względu na logistykę i dość długą drogę, wystartujemy nieco wcześniej. Mamy wybór spośród dwóch wariantów szlaku - jeden jest łatwiejszy, ale prowadzący głównie przez las, drugi trudniejszy, dłuższy, ale ze względu na widoki - ciekawszy. Decyzję, który wybierzemy, uzależniamy od pogody i kondycji naszej grupy. Nasz cel stanowi Manang, gdzie zatrzymamy się na dwie noce - ostatnia większa miejscowość przed przełęczą Thorong La.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Manang (3540m) - Khansar (3750 m)
Tego dnia nie będzie dużo do przejścia - już na lunch będziemy na miejscu noclegu, gdzie będzie czas na sesję zdjęciową wśród tradycyjnych kamiennych chat i zaprzyjaźnienie się z mieszkańcami, którzy mają ewidentnie tybetańskie rysy. To również dobry moment na wykład Moniki, tym razem na temat nepalskich grup etnicznych, wśród których są też słynni Szerpowie.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Khansar (3750m) - Tilicho base camp (4200m)
Kolejny dzień gdy do przejścia jest pozornie niedużo (9 km i 450 m różnicy poziomów), ale będziemy odczuwać znaczną wysokość. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że do pokonania mamy dość trudny, eksponowany odcinek z osuwiskami skalnymi, gdzie ze względu na luźne, obsypujące się kamienie, musimy wykazać się szczególną ostrożnością. Osobliwą „atrakcją” będą mijanki z tragarzami i obładowanymi bagażami mułami, ale wiadomo, że damy radę!
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Tilicho b.c. (4200m) - Tilicho Lake (4920m) - Tilicho b.c. (4200m)
Turkusowa woda jeziora Tilicho, z zaśnieżoną ścianą, tzw. Grande Barriere w tle sprawia, że jest to jedno z najładniejszych miejsc na trasie trekingu dookoła Annapurny. Podejście do niego jest dość wymagające, ale satysfakcja gwarantowana! Zwłaszcza, że jeszcze do niedawna Tilicho było uważane za najwyżej położone jezioro świata (jakie jest obecnie, Monika zdradzi na miejscu).
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Tilicho base camp (4200m) - Yak Kharka (4020m)
Tym razem będzie sporo chodzenia (około 16 km), ale szlak nie będzie trudny, a poza tym (jak zawsze) będą ładne widoki, głównie na masyw Annapurny rzecz jasna. W pewnym momencie teren nam się wypłaszczy i na wysokogórskich „łąkach” mamy szansę zobaczyć pasące się jaki. Nie na darmo Yak Kharka, wioska w której zanocujemy to w tłumaczeniu „pastwisko jaków”.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Yak Kharka (4020m) - Thorong Phedi (4450m)
Przez ten i kolejny dzień, aż do miasta Muktinath, nie mamy na trasie żadnej wioski. Przerwę na zdjęcia zrobimy na pewno w miejscu zwanym Churi Ledar (4200 m) - to dobry punkt widokowy. Niedługo potem przejdziemy przez duży wiszący most, za którym szlak stanie się bardziej stromy i wymagający, także ze względu na względu na konieczność pokonania osuwiska. Po dotarciu do Thorong Phedi czeka nas wcześniejsza kolacja i położenie się spać, aby w miarę jak najbardziej odpocząć przed trudami kolejnego dnia.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Thorong Phefi (4450m) - Thorang La(5416 m) - Muktinath (3760 m)
Niewątpliwie jest to najtrudniejszy dzień trekingu, ale też jeden z tych dających najwięcej satysfakcji. Wstaniemy bardzo wcześnie, rozpoczynając podejście jeszcze w ciemnościach, przy świetle czołówek. Do przełęczy mamy około 4 godzin, w warunkach gdy ze względu na wynikające z wysokości niedotlenienie trudno się oddycha, za to moment dotarcia do ozdobionej kolorowymi chorągiewkami buddyjskimi Thorang La (5416 m - wyżej na tej trasie już nie będzie!), zapamiętamy na całe życie. Potem będzie już praktycznie cały czas w dół, aż do miasta Muktinath które od starożytnych czasów (istniało już min. 300 lat p.n.e.) stanowi ważny ośrodek pielgrzymkowy zarówno dla hinduistów, jak i buddystów.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Muktinath (3760 m) - Jomsom (2740 m) – Tatopani (1190 m)
Dzień rozpoczniemy od wizyty w świątyniach - buddyjskiej i hinduistycznej, do której pielgrzymi przychodzą wykąpać się w świętych basenach i pod 108 wodotryskami ozdobionymi głową byka (ośrodek kultu boga Wisznu). Następnie wsiądziemy w autobus i 55-kilometrowy odcinek przejedziemy autobusem (treking nie ma tu sensu z racji pokrywania się szlaku z asfaltową szosą). Po drodze zrobimy sobie postój w za budowanej starymi, kamiennymi domami urokliwej wiosce Marpha, a przy okazji odwiedzimy też okoliczny buddyjski klasztor. Dech zapierać będzie też sama dolina rzeki Kali Gandaki, którą uznaje się za największy wąwóz świata - ograniczają go masywy Dhaulaghiri i Annapurny, a różnica poziomów między korytem rzeki i otaczającymi go szczytami dochodzi do 6800 m! Niewykluczone, że szybko zatęsknimy do chłodu i wiatru z wyższych wysokości - tego dnia zjedziemy na tyle nisko, że wrócimy do upału i wilgotności, co będzie miało wpływ na roślinność - pojawią się gaje bananowców i typowo tropikalne rośliny. Naszym celem będzie wioska Tatopani, która zgodnie z nazwą oznacza możliwość kąpieli w naturalnych wodach termalnych (tato to po nepalsku „gorący”, a pani - „woda”). Kto będzie miał ochotę - skorzystamy!
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Tatopani (1190 m) - Gorepami (2860 m)
Nie będzie to łatwy dzień, bo mamy naprawdę sporo podejścia, niemniej można się pocieszać, że to już ostatnie tego typu trudy. Po drodze będzie cały miks krajobrazowy: bujne lasy, potem też lasy rododendro nowe, widoki na dolinę Kali Gandaki, no i na góry (w tym majestatyczne pasmo Dhaulaghiri). Miejscem noclegu będzie Gorepani - sympatyczna, typowo turystyczna wioska, w której szlak dookoła Annapurny łączy się ze szlakiem do bazy pod Annapurną.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Gorepani (2860 m) - Poon Hill (3210 m) - Nayapul (1030 m) - Pokhara (950 m)
Wschód słońca powitamy na wzgórzu Poon Hill - aby je zdobyć, trzeba będzie wstać jeszcze przed świtem i przez ok. 45 minut podchodzić stromo pod górę. Warto, bo widoki ze szczytu, na którym dodatkowo stoi jeszcze wieża widokowa, są naprawdę fantastyczne - widać m.in. Annapurnę I (z innej niż wcześniej strony), Annapurnę Południową, Machhapuchhare czy potężne Dhaulaghiri. Na śniadanie wrócimy do naszego pensjonatu w Gorepani, po czym zaczniemy wędrówkę w dół. Finał trekingu nie tylko tego dnia, ale całej naszej wielodniowej trasy, stanowi wioska Nayapul, gdzie będzie czekał autobus mający zabrać nas do odległej o 45 km Pokhary.
Posiłek: śniadanie, lunch, kolacja
Katmandu - wylot z Nepalu
Rozkład czasowy podróży oraz miejsca przesiadek uzależnione będą od wybranego wariantu lotów. O której będzie lądowała w Warszawie grupa wracająca z Moniką, podamy po wykupieniu biletów.
Posiłek: śniadanie